ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Przewodniczący Andrzej Grondys zarzucał dyrektor Katarzynie Olędzkiej kłamstwo

Ponad 4 tys. zł na opinię kryminolog, która – zdaniem części radnych – niewiele wniosła do sprawy. Do tego spór o to, czy samorząd uczniowski w ogóle miał prawo wystąpić z petycją do radnych i urzędu. Padły też mocne słowa pod adresem dyrektor szkoły, której przewodniczący rady zarzucił kłamstwo i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.

Na ostatniej sesji Rady Gminy Kondratowice, która odbyła się 30 września, ponownie wrócił temat dotyczący ostatniej nieudanej próby nadania imienia izbie pamięci majora Józefa Oleksiewicza w Szkole Podstawowej w Prusach. Urząd gminy w Kondratowicach wydał ponad 4 tys. złotych na usługi kryminolog do sporządzenia opinii w celu odpisania na petycję samorządu uczniowskiego, w której uczniowie sprzeciwili się decyzji radnych w tej sprawie. Do wydawania w ten sposób publicznych pieniędzy miał zarzuty radny Czesław Krawczyszyn. Interpelację w tej sprawie złożył na ręce przewodniczącego Andrzeja Grondysa, jednak interpelacja ta została uznana przez przewodniczącego za niespełniającą wymogów.

- To nie pana dotyczyła ta interpelacja i pan tu nie jest osobą decydującą, że to nie jest interpelacja. To do pana wójta było kierowane za pana pośrednictwem. Ta interpelacja spełnia wymogi i dotyczy spraw bardzo ważnej sprawy mieszkańców i wydatkowania publicznych pieniędzy. […] Pan ma przekazać to panu wójtowi i na tym pana rola się kończy, a pan tutaj samowolkę urządza. Składam skargę do wojewody na pana postępowanie – mówił radny Czesław Krawczyszyn.

Z tym nie zgodził się przewodniczący Grondys, który wyczytał w przepisach, że interpelacja dotyczy spraw o istotnym znaczeniu dla gminy, a nie dla osoby czy grupy osób oraz powinna zawierać krótkie przedstawienie stanu faktycznego i wynikających z nich pytań. Według przewodniczącego pierwsza część nie została spełniona.

W tym temacie głos zabrał ponownie radny Krawczyszyn, który po raz kolejny wrócił do wydatkowania pieniędzy na usługi kryminolog. Dopytywał, czy nie można było w tej sprawie zorganizować spotkania z rodzicami, nauczycielami i uczniami, zamiast płacić 4 tys. złotych za sporządzenie opinii i odpowiedzi dla samorządu uczniowskiego.

- Niepotrzebnie się tak wyrzuca pieniądze. Nic nam ta opinia nie dała. Po co tak od razu na ostrzu noża? Może byście się dogadali. […] Panie wójcie, można po ludzku tak zachować się i w tej sprawie – zaznaczył radny Krawczyszyn.

W opinii kryminolog dochodziła do tego, czy petycja samorządu uczniowskiego nie była sporządzona z udziałem nauczycieli i innych osób dorosłych, a także czy samorząd uczniowski ma prawo do napisania petycji do organu samorządowego. Do opinii kryminolog odniósł się także radny Marcin Szczurowski.

- Mamy sześć pozycji i wyjaśnień na 44 strony, a od drugiego do szóstego pytania ja bez tej opinii jestem w stanie odpowiedzieć. […] Nikt się z tym nie krył, że to pismo zostało sporządzone przy pomocy jednego z rodziców. Tutaj pani doktor habilitowana rozprawia się na ten temat kilkanaście stron, żeby to samo udowodnić. Wystarczyło spytać i byśmy wiedzieli – tłumaczył radny Szczurowski.

Radny Marcin Szczurowski zaprzeczył również stwierdzeniom, że to nauczyciele i dyrektor szkoły pomagali uczniom w napisaniu petycji do radnych i wójta. Tłumaczył, że uczniowie zrobili to od siebie i bez żadnych nacisków z innej strony. Pojawiła się także kwestia uprawnień samorządu uczniowskiego do tego, aby przekazywać petycję do organu samorządowego. Według przewodniczącego Grondysa, który powołał się na prawo oświatowe, samorząd uczniowski może tylko takie pisma stosować w szkole, czyli na przykład do dyrektora, a nie występować z nimi na zewnątrz. Według jednak konstytucji uczniowie i każda inna grupa mieszkańców ma prawo do napisania takiej petycji.

- Nie skierowaliśmy tego pisma do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Pan uznał z góry, że to nie jest petycja. Mieliśmy niedawno inną sytuację, kiedy pan uznał że coś jest skargą, a skargą nie było. Równie dobrze mogliśmy to uznać jako petycję – zwrócił się do przewodniczącego radny Szczurowski.

- To jest wprowadzanie w błąd wszystkich. Na podstawie kłamstwa zabija się prawdę. […]  Pani dyrektor pisze w liście do mnie, że ja pozbawiam uczniów prawa konstytucyjnego i że nie pozwalam im napisać petycji. A pani dyrektor wie dobrze, że to podpisywał organ samorządowy i uczniowie klasy – mówił Grondys.

Przewodniczący Grondys zaznaczył, że uczniowie mogli napisać petycję, lecz powinna ona być podpisana imieniem, nazwiskiem i miejscem zamieszkania, a nie podpisana przez uczniów samorządowych. Odniósł się także do wzywania radnych do zmiany stanowiska swojego głosowania tłumacząc, że każdy radny ma prawo głosować jak chce.

- To tak się uczy dzieci i młodzieży szacunku do organu? Do urzędu i rady? […] List cały pani dyrektor jest nieprawdą i kłamstwem. To mówię publicznie. Jest sugerowaniem i zarzucaniem mi czegoś, czego nie zrobiłem – odniósł się do listu dyrektor Olędzkiej przewodniczący Grondys.

Na tym temat na sesji zakończono. Czy radny Czesław Krawczyszyn rzeczywiście skieruje skargę na przewodniczącego Andrzeja Grondysa do wojewody? Czy uczniowie ponownie podejmą starania o nadanie izbie pamięci imienia majora Józefa Oleksiewicza? Odpowiedź na te pytania przyniosą zapewne kolejne miesiące.

Artykuł zamieściliśmy w 40 (1325) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj także