Próba odwołania przewodniczącego Rady Miejskiej Strzelina nie powiodła się, ale samo głosowanie było tylko finałem znacznie szerszej dyskusji. Radni Koalicji Obywatelskiej zarzucili Ireneuszowi Szałajce nierówne traktowanie, ograniczanie wypowiedzi i brak bezstronności. W odpowiedzi przewodniczący odpierał zarzuty, powoływał się na statut gminy i mówił o politycznych oraz zawodowych zależnościach po stronie opozycji. Ten ostatni argument szybko obrócił się przeciwko przewodniczącemu.
W porządku obrad ostatniej sesji Rady Miejskiej Strzelina znalazł się punkt dotyczący odwołania z funkcji przewodniczącego rady Ireneusza Szałajki. Wnioskodawcami był klub Koalicji Obywatelskiej, a wniosek odczytał radny Łukasz Sikora. Podstawą odwołania było utracenie zaufania do sposobu wykonywania obowiązku przewodniczącego oraz przekonanie, że sposób sprawowania tej funkcji nie zapewnia bezstronnego i równego traktowania wszystkich radnych.
- Od momentu zakończenia współpracy koalicyjnego z klubem radnych Koalicji Obywatelskiej, sposób prowadzenia obrad przez przewodniczącego Rady Miejskiej budzi coraz większe zastrzeżenia. Podczas sesji wielokrotnie dochodziło do przerywania wypowiedzi radnych naszego klubu, wyłączaniem mikrofonów, ograniczania czasu wypowiedzi oraz uznawania poruszanych przez nich kwestii za wykraczające poza przedmiot obrad. W ocenie wnioskodawców analogicznie sytuacje dotyczące radnych innych klubów, nie spotykały się z podobną reakcją przewodniczącego – wyczytywał uzasadnienie radny Łukasz Sikora.
Kolejnymi zarzutami skierowanymi w stronę przewodniczącego było nieudostępnianie radnym dokumentów i informacji, odnoszenie się do wypowiedzi radnych Koalicji Obywatelskiej – w tym wytykanie braku znajomości statutu gminy Strzelin, a także pouczanie na temat wykonywania mandatu radnego, wdawanie się w polemikę i przedstawianie własnych interpretacji prawnych. Największym zarzutem okazały się nierówne traktowanie radnych i brak poszanowania lokalnej demokracji. Zdaniem wnioskodawców, rola przewodniczącego powinna koncentrować się na organizacji pracy rady, a to również u przewodniczącego kuleje. Radni KO odnieśli się do sytuacji i procedowania stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego Piotra Litwina, które nie zostało należycie i starannie przeprocedowane.
- To nie jest decyzja pochopna ani podyktowana polityczną złośliwością. To konsekwencja wielomiesięcznego obserwowania, jak funkcja, która wymaga bezstronności, sprawności i szacunku dla demokracji przekształca się w narzucanie arbitralnej woli. […] Odbierając nam głos, wyłączając nam mikrofon czy pouczając nas z wyższością, nie odbiera pan głosu tylko kilku osobom siedzącym w tej sali. Kiedy ucisza pan radnych Koalicji Obywatelskiej zabiera pan głos około 2000 mieszkańcom gminy Strzelin – wyjaśnił radny Sikora.
Wszystkie te argumenty pokryły się z późniejszymi wypowiedziami radnych klubu Koalicji Obywatelskiej. Odnieśli się również do zmiany nastawienia przewodniczącego do radnych po zerwaniu koalicji. Na zarzuty radnych opozycyjnych odpowiedzieli wiceprzewodnicząca Joanna Zawłocka oraz Damian Serwicki w imieniu klubu Porozumienia Samorządowego broniąc Szałajki. Mówili przede wszystkim o wiedzy, rozwadze, a także o sprawnej organizacji pracy rady zgodnie z przepisami. Dodatkowo wspomniane zostało, że obecny przewodniczący przewodzi radzie od 2014 roku, co wskazuje na wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu prac rady i znajomość procedur samorządowych.
- W naszej ocenie wniosek ma charakter polityczny i jest skutkiem przejścia do opozycji podpisanych pod wnioskiem radnych, którzy na początku tej kadencji popierali nominację radnego Ireneusza Szałajki na funkcję przewodniczącego – mówił radny Serwicki.
- Pamiętam też 2014 rok. Pokorę i roztropność. A dzisiaj? Z tamtej strony jest pycha i zarozumiałość – odniósł się radny Piotr Litwin.
Podczas dyskusji pojawiły się głosy, że pojawienie się tego tematu i szersza rozmowa na ten temat wpłynie pozytywnie na współprace pomiędzy wszystkimi radnymi, a nie na ich podział.
Przewodniczący Ireneusz Szałajko odniósł się do zarzutów radnych opozycyjnych. Tłumaczył, że na tym polega jego funkcja, aby najsprawniej jak się da przebiegały obrady. Posiłkuje się także statutem gminy, ponieważ – jak zaznaczał – to jego zapisy wyznaczają ramy prowadzenia obrad i określają, kiedy przewodniczący może ingerować w przebieg dyskusji. Zaprzeczył temu, że nie traktuje wszystkich radnych równo, ponieważ pozostałym radnych spoza KO również zwraca uwagę np. w kwestii przekroczenia czasu wypowiedzi.
- Chciałbym złożyć gwarancję dla wszystkich radnych, że jeśli wszyscy radni będą stosować się do zasad zawartych w statucie, to będę gwarantem bezstronności, poszanowania zasad demokracji lokalnej i jednakowego traktowania wszystkich radnych – mówił przewodniczący Szałajko.
Zarzut wrócił rykoszetem
Szałajko podniósł też temat podziałów politycznych i układów w radzie powiatu, które przekładają się na układ w Radzie Miejskiej Strzelina. Mówił o szantażu w Radzie Powiatu Strzelińskiego na głosowanie jednej z radnych Porozumienia Samorządowego, który miał miejsce w tamtym roku.
- Tak nie powinno być. Ja rozumiem radnych z Koalicji Obywatelskiej pewną zależność zawodową ze starostwem. Ja to wszystko rozumiem, ale nie możemy przekładać tego na radę gminy – dodał Szałajko.
Ta wypowiedź szybko spotkała się z zarzutem podwójnych standardów. Radny Marek Rychlica odniósł się do tych kwestii, pytając o szantaż i czy przewodniczący ma świadków albo dowody na takie zdarzenie.
Cały artykuł zamieściliśmy w 39 (1324) wydaniu papierowym Słowa Regionu.















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij