Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska ograniczy w Polsce pszczelarstwo? Hodowcy zarzucają rządzącym ingerencję w hodowlę i ograniczenie pasiek. Obawiają się, że nowe przepisy wyeliminują sprzedaż miodu z polskiego rynku, a zastąpią go zagranicznym.
Projekt Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych zakłada zmiany dotyczące pszczelarstwa. Jednym z priorytetów ma być ograniczenie negatywnego wpływu pszczół na populację dzikich zapylaczy roślin. To może oznaczać restrykcje dla właścicieli pasiek. Autorzy projektu zakładają, że dzikie owady zapylające wymagają systemowej ochrony. Zagrożeniem dla nich może być nadmiernie rozwinięta hodowla pszczół w Polsce. O co naprawdę chodzi?
– Być może o wyeliminowanie dzikich pszczelarzy, którzy nie kontrolują swoich pasiek. Mowa tu o hodowcach niezarejestrowanych w związku, którzy nie biorą dotacji. Nie znamy jeszcze konkretów, ale związek pszczelarzy wyśle szczegółowe pytania do ministerstwa – zapowiada Andrzej Dreszler z Regionalnego Koła Pszczelarzy w Strzelinie.
O niepokojącej sytuacji rozmawiano na ostatnim zebraniu Dolnośląskiego Związku Pszczelarzy we Wrocławiu. Wielu hodowców mówi wręcz o spisku i przekonuje, że celem zmian jest eliminacja polskiego miodu z rodzimego rynku.
– Nie zgadzamy się z pomysłem ministerstwa klimatu. Ktoś wymyślił sobie, że pszczoła jest zagrożeniem dla owadów zapylających. Dawniej wymyślano podobne absurdy, np. zakaz hodowli pszczół w pobliżu wrzosowisk. Ktoś za tym stoi i bierze pieniądze. Dawniej krzyczeli, że pszczół jest mało, a teraz, że owad jest zły – kontruje Jan Biernacki, prezes Dolnośląskiego Związku Pszczelarzy we Wrocławiu.
Za fatalny pomysł hodowcy obarczają Paulinę Hennig-Kloskę. Przekonują, że pani minister nie ma pojęcia o środowisku. Tłumaczą, że Polska ma 2 miliony rodzin pszczelich, które znajdują się w europejskiej czołówce. Obawiają się, że zmiany ograniczą możliwość prowadzenia pasiek i wpłyną na opłacalność działalności.
– Słyszałem o tym pomyśle. Pszczoły mają zagrażać zapylaczom, dlatego mają być wyprowadzone z lasów i obszarów Natura 2000. Nie wszyscy wiedzą, że gdy w lasach nie będzie pszczół, to nie będzie tam ptaków. Chory pomysł wymyślono po to, aby zlikwidować część populacji pszczół w Polsce – przekonuje właściciel pasieki z okolic Wiązowa.
Cały artykuł zamieściliśmy w 16 (1301) wydaniu papierowym Słowa Regionu.























































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij