Ciąg dalszy procesu mieszkanki Wiązowa oskarżonej o oszustwa. Na ostatniej rozprawie kuzynka ofiary zeznała, że oskarżona Jadwiga W. częstowała Janinę S. zupkami. Po ich zjedzeniu pani Janina na dwa tygodnie trafiła do szpitala we Wrocławiu.
Przypomnijmy. Jadwigę W. prokuratura oskarża o oszustwo, wyłudzenia i podrabianie dokumentów. Oskarżona zaprzyjaźniła się z sąsiadką, Janiną S. Z czasem Jadwiga W. zaczęła manipulować kobietą. W akcie oskarżenia czytamy, że doprowadziła ofiarę do niekorzystnego rozporządzenia aktem notarialnym. Jadwiga W. miała też sfałszować testament, przepisując na siebie grunty rolne i zabudowania gospodarcze. Wszystko za dożywotnie utrzymanie schorowanej seniorki Janiny S. Oskarżona zobowiązała się robić jej zakupy, gotować obiady, zapewnić pomoc w chorobie i wszelkich czynnościach życia codziennego. W rezultacie pomoc wyglądała zupełnie inaczej. Jadwiga W. zmieniła zamki w domu seniorki, zabrała jej komórkę, portfel z dokumentami i pieniądze. Na ostatniej rozprawie w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu jako świadek zeznawała Jadwiga P., kuzynka ofiary.
– Janka po śmierci męża czuła się osamotniona. Kiedyś wyznała, że przepisała dom sąsiadce. Zdziwiło mnie to i zapytałam – jak to? Przecież masz jedyną córkę. Odpowiedziała, że nie wie, jak to się stało – opowiadała Jadwiga P.
Świadek relacjonowała nieprzyjemne sytuacje, jakie spotykały Janinę S. Pewnego razu kuzynka postanowiła odwiedzić Janinę w Wiązowie. Niestety, nie mogła wejść do mieszkania z powodu zmienionych zamków w drzwiach. Na miejsce wezwano policję. Dzielnicowy musiał wchodzić do mieszkania przez okno. Wylegitymował on właścicielkę i pytał, co robi w mieszkaniu. Dla Janiny S. było to szczególnie stresujące.
Staruszka podatna na sugestie
Przykre sytuacje były szczególnie upokarzające dla starszej kobiety. Pewnego razu do pani Janiny przyjechała córka, która na stałe mieszka w Niemczech. Ona również nie mogła dostać się do mieszkania.
– Kuzynka wiele razy mi się zwierzała. Opowiadała, jak po śmierci męża nie może sobie poradzić z rzeczywistością. Sąsiadka (oskarżona) dokarmiała ją wodnistymi zupkami. Pewnego razu po zjedzeniu zupki trafiła do szpitala wojskowego we Wrocławiu. Przebywała tam dwa tygodnie. Janka była podatna na sugestie innych. Sąsiadka manipulowała nią – wyznała przed sądem Jadwiga P.
Zakupy robiło wiele osób
Jej zdaniem kuzynka była ewidentnie podtruwana przez Jadwigę W., bo rzekomo tylko ona przynosiła seniorce jedzenie. W sądzie nie przedstawiono wyników badań lekarskich i toksykologicznych, które mogłyby wyjaśnić przyczynę pobytu seniorki w szpitalu i obciążyć oskarżoną. Obrońca poinformował sąd, że żywność dla seniorki przynosiło wiele zaprzyjaźnionych osób, np. pan Tadeusz, który robił zakupy, a zimą dostarczał węgiel. Mecenas pytał, kiedy dokładnie oskarżona W. dostarczała zupki dla seniorki...
Cały artykuł zamieściliśmy w 15 (1300) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij