Bestialsko zabili psa siekierą i kijem. Wcześniej pili wódkę. Zatłukli czworonoga ze szczególnym okrucieństwem. Dlaczego? Bo miał świerzb. Labrador należał do siostrzeńca jednego ze sprawców. Mężczyznom grozi 5 lat więzienia.
Wracamy do tematu, który na stronie internetowej naszej gazety wzbudził wiele kontrowersji. Chodzi o zabicie psa na posesji pod Borowem. Na miejscu policjanci znaleźli zniszczoną budę i zakrwawioną siekierę. Ślad prowadził do dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek ze sprawą. Funkcjonariusze odnaleźli martwego psa, ukrytego pod blachą. Rozległość ran i innych obrażeń wskazywały, że pies był wielokrotnie uderzany, co doprowadziło do jego śmierci.
– Z ustaleń śledczych wynika, że sprawcy działali wspólnie, zadając zwierzęciu liczne ciosy przy użyciu siekiery oraz drewnianej kantówki. Obaj usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem – informowała Aleksandra Bezrąk, oficer prasowy strzelińskiej policji.
Pies otrzymał liczne ciosy w okolice karku, zawył i padł na posadzkę. Sprawcy przeciągnęli go za tylne łapy do sadu
Wcześniej mężczyźni w wieku 56 i 54 lata pili alkohol. W trakcie libacji jeden z nich stwierdził, że trzeba zabić psa. Powodem miał być świerzb, który mógł zagrozić innym zwierzętom. Czworonóg mieszkał w stajni, tam miał budę. Widząc sprawców, próbował się ukryć. Z zeznań wynika, że jeden ze sprawców złapał za kantówkę, drugi za siekierę.
Nikomu ani słowa
Pies otrzymał liczne ciosy w okolice karku, zawył i padł na posadzkę. Sprawcy przeciągnęli go za tylne łapy do sadu. Czworonóg był martwy i ociekał krwią. Mężczyźni ukryli go pod stertą blach. Ustalili, żeby nikomu nie mówić. Labrador należał do siostrzeńca jednego z nich.
– Artykuł 35, ustęp 1 "Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju z naruszeniem przepisów ustawy podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". Ustęp drugi mówi – jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem podlega karze od 3 miesięcy do pięciu lat więzienia. Dodatkowo może mieć zakaz posiadania zwierząt lub wpłacić nawiązkę na cel ochrony zwierząt od tysiąca do 100 tysięcy złotych – informuje Beata Wojnarowska z Prokuratury Rejonowej w Strzelinie.
Starszy z mężczyzn przyznał się do winy. Stwierdził, że wyrok wykonała wódka. Jego kolega zaprzecza i tłumaczy, że nie ma nic wspólnego ze sprawą. Obaj pracują – jeden jest mechanikiem, drugi rolnikiem. Mają dozór policji i muszą meldować się raz w tygodniu w komendzie w Strzelinie. Prokuratura przygotowuje akt oskarżenia.
Przygarnął szczeniaka – złamał zakaz
To niejedyny incydent w gminie Borów. Trzy lata temu 40-letni mieszkaniec został skazany za znęcanie się nad czworonogiem.
Cały artykuł zamieściliśmy w 18 (1303) wydaniu papierowym Słowa Regionu.





















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij