Dawniej 1 maja odbywały się pochody. Imprezy organizowano w parkach lub na ważnych w mieście placach. Ulice zdobiły flagi i dekoracje z socjalistycznymi hasłami. W PRL-u nie było długich weekendów, dlatego majówki należały do najbardziej wyczekiwanych w roku.
Na imprezach serwowano kiełbasę z grilla i wodę sodową z saturatora. Bezpośrednio z samochodów sprzedawano piwo, golonkę i oranżadę wyborową. W menu były też lody i wata cukrowa. Niektórzy pracownicy preferowali zwykłą „czystą”, zapijając ją wspomnianą oranżadą. Sporo osób brało udział w dyskotekach urządzanych pod chmurką. W Polsce do lat 90. wolne były tylko niedziele i część sobót, dlatego każdy dodatkowy dzień wolny był na wagę złota.
– Na pochodach był luz, choć kierownicy działów sprawdzali obecność. Zazwyczaj ludzie przychodzili na majówki z rodzinami. Później była zabawa na łonie natury. Imprez w Strzelinie było niewiele, a szkoda, bo dla dzieciaków była to frajda. Początkowo pochody organizowano w dużych miastach, ale z czasem dotarły one także do małych miejscowości – opowiada Janusz Guzała, dawny pracownik strzelińskich kamieniołomów.
Zdarzało się, że po zakończeniu oficjalnych uroczystości organizowano wyjazdy za miasto. Specjalnie przygotowane autobusy zabierały pracowników np. do Sobótki lub Białego Kościoła. Na miejscu czekały atrakcje – ogniska, występy artystyczne i zabawy. Majówka była też okazją do atrakcyjnych zakupów, np. czekolady, chałwy, cytryn, bananów i pomarańczy. Festyny oferowały również darmowe występy znanych artystów i konkursy z nagrodami. Ludzie, którzy nie brali udziału w uroczystościach na własną rękę organizowali pikniki.
– Wędrowanie szlakami górskimi, wypad nad jezioro i kajaki – to były ulubione sposoby spędzania czasu. Nie marzyliśmy o egzotycznych, zagranicznych podróżach, bo nie było możliwości wyjazdu do ciepłych krajów, ale życie było prostsze. Wystarczyła sielska atmosfera plenerów i obecność najbliższych – dodaje pan Janusz.
Posiadacze samochodów ruszali na pikniki. Popularne były wyjazdy pod namiot, zwłaszcza gdy 1 maja wypadał w sobotę. Dziś majówka kojarzy się z grillowaniem, choć coraz częściej miasta urządzają wycieczki w ciekawe miejsce i imprezy głównie dla dzieci.
Jak mieszkańcy pamiętają czas majówek w PRL-u?
Ewa Piątek, emerytka
– Zazwyczaj po pochodzie uciekaliśmy z takich socjalistycznych imprez. Zdarzało się, że na koniec sprawdzano obecność. Dziś nie widzę żadnych pochodów w Strzelinie i dużych imprez. Może ludzie wolą sami organizować sobie święto? Koncerty są hałaśliwe i starsi ludzie omijają takie miejsca. Ludzie młodzi inaczej patrzą na imprezy. Dawniej były to przygody i walka z władzą.
Halina ze Strzelina
– Majówki wspominam dobrze. Chodziłam do podstawówki w Prusach i szkoły przyjeżdżały do Strzelina. Przyznam się, że nawet raz niosłam sztormówkę. Dziś nie widzę żadnych pochodów. Dla uczniów z klas ósmych nie ma żadnej rozrywki oprócz komputera i komórki. Miasto powinno organizować zabawy dla młodych i seniorów.
Cały artykuł zamieściliśmy w 15 (1300) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij