ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Podczas rozprawy Bogusława B. przekonywała, że kocha zwierzęta i nie czuje się winna. Sama i z powodu podeszłego wieku nie poradziła sobie z problemami, które ją przerosły

W Sądzie Rejonowym w Strzelinie dobiega końca proces 76-letniej Bogusławy B. Seniorka oskarżona jest o znęcanie się nad swoimi psami. To nie koniec kłopotów. Schronisko dla zwierząt żąda od niej zapłaty 76 tysięcy złotych za pobyt odebranych czworonogów.

 

Przypomnijmy. W czerwcu 2025 roku do domu emerytki ze Strzelina weszła policja w asyście straży miejskiej, inspekcji weterynaryjnej i przedstawiciela gminy. W budynku gospodarczym znaleziono cztery kundelki w wieku 8-12 lat. Kobieta nie wypuszczała ich na zewnątrz, bo – jak twierdzi – sąsiedzi znęcali się nad czworonogami, m.in. strzelali do nich z wiatrówki. W domu seniorki i na strychu przebywało jeszcze kilkadziesiąt kotów. Zwierzęta były zaniedbane. Na miejscu sporządzono protokół z wizji lokalnej. Prokuratura oskarżyła kobietę o przetrzymywanie zwierząt w złych warunkach i niezapewnienie im należytej opieki weterynaryjnej.

– Znęcała się nad psami poprzez przetrzymywanie zwierząt przez cztery lata w stanie rażącego zaniedbania. Nie zapewniła czworonogom doraźnej opieki weterynaryjnej. Zwierzęta nie mogły wychodzić na dwór – odczytała akt oskarżenia na pierwszej rozprawie sędzia Joanna Krzymińska-Skoczylas.

Kontrola na posesji zakończyła się odebraniem psów właścicielce i umieszczeniem ich w schronisku w Świdnicy. Na strychu domu przy ulicy Brzegowej pozostało jeszcze kilkanaście kotów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA         Na ostatniej rozprawie sędzia odczytała protokół inspekcji weterynaryjnej z wizji lokalnej w mieszkaniu oskarżonej

Przygarnęła zwierzęta z ulicy

Podczas rozprawy Bogusława B. przekonywała, że kocha zwierzęta i nie czuje się winna. Sama i z powodu podeszłego wieku nie poradziła sobie z problemami, które ją przerosły. Psy nie były szczepione, miały robaki, pchły i ropiejące oczy. Znajdowały się w fatalnym stanie.

 Psy przygarnęłam z ulicy. Nie wychodziłam z nimi na spacer przez sąsiadów. Zdarzały się sytuacje, że straszyli zwierzęta. Sąsiad strzelał do nich z wiatrówki. Bałam się o ich życie. Mieszkam sama. Nikt mi nie pomógł. Od gminy dostawałam za darmo karmę – opowiadała pani Bogusława.

Policja przesłuchała sąsiadów. Nie potwierdziły się informacje, jakoby strzelali do psów z wiatrówki. Na ostatniej rozprawie odczytano protokół kontroli weterynaryjnej, która odbyła się w kwietniu 2026 roku na posesji oskarżonej.

70 złotych za dobę w schronisku

Inspektorzy w mieszkaniu stwierdzili ogólny nieład i bałagan. Kocie odchody leżały na podłodze. Sporządzono dokumentację fotograficzną.

– Niewątpliwie warunki, w których zwierzęta były przetrzymywane, nie należały do wzorcowych, ale należy zwrócić uwagę na to, że pani Bogusława sama w takich warunkach mieszkała. Należy się zastanowić, czy faktycznie taki stan zagrażał zdrowiu zwierząt i naruszał ich dobrostan – mówiła w mowie końcowej mecenas Ewa Michalewicz.

Cały artykuł zamieściliśmy w 19 (1304) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również