– Podczas upałów smród był nie do zniesienia. Z powodu gorąca nie można było zamknąć okien w domach – skarżą się mieszkańcy Miłocic. Uciążliwy zapach miał pochodzić z nawozu, który na pole przywiózł sołtys. W przyszłości takim skargom ma zapobiec ustawa „lex rolnik”.
Niektórzy mieszkańcy Miłocic w gminie Przeworno nie wytrzymali ciśnienia spowodowanego 40-stopniowymi upałami. Wszystko z powodu tzw. pomiotu kurzego (silnego nawozu organicznego, który cuchnie padliną). Hałda z nawozem była składowana kilkaset metrów od gospodarstw. Mimo tego fetor był strasznie uciążliwy.
– To przypominało smród rozkładających się ciał ludzkich. Tak cuchnęło przez trzy dni największych upałów. Nie mogliśmy w domach zamknąć okien i przeżywaliśmy koszmar. Ludzie mówili, że sołtys przywiózł dwa tiry tego nawozu. Jedna sterta czeka na polach w Pogrodzie, druga w Miłocicach – mówi Halina Maćkowska, mieszkanka Miłocic.
Podobne zdanie ma sąsiad pani Haliny. Według niego powinno się wprowadzić zakaz prac z obornikiem podczas wysokich temperatur, które rozpuszczają nawet asfalt na jezdni.
– Śmierdziało kilka dni. Przestało wtedy, kiedy temperatura na zewnątrz spadła. Widać nawóz już przyschnął na polu i fetor nie dolatywał do wioski. Wiem, że sprawa dotarła do wójta i Urzędu Gminy w Przewornie – mówi Janusz Toporczyk, jeden z mieszkańców.
Śmierdziało tylko 2 dni
Jako sprawcę całego zamieszania wskazano Grzegorza Czerniaka, sołtysa Miłocic. Jego zdaniem ludzie przesadzają, a w przeszłości wiele razy dochodziło do podobnych sytuacji i jakoś zapach obornika nikomu nie przeszkadzał.
– Wszystko składuję legalnie 400 metrów od zabudowań. Jeśli komuś przeszkadzają zapachy na wsi, to niech się do miasta wyprowadzi. Smród był uciążliwy tylko podczas rozrzucania. Sprawę zgłoszono do odpowiednich służb. Miałem wizytację z gminy. Wszystko wytłumaczyłem paniom z ochrony środowiska. Czuję się teraz nękany we własnym gospodarstwie rolnym. Wiem, kto zrobił tę nagonkę – przekonuje sołtys Grzegorz Czerniak.
Rolnik tłumaczy, że fetor jest wówczas, kiedy jest świeży. Brzydki zapach utrzymuje się przez jeden, dwa dni. Przestaje być wyczuwalny po wymieszaniu z ziemią. Sołtys przekonuje, że wszystko jest legalne i ma do wglądu protokół kontroli z gminy.
– To jest wieś! Ludzie już zapomnieli, jak trzymali gnój na podwórkach. Nikomu nie przeszkadzało, że chodzili po łydki w błocie. Teraz są bogatsi, to zmienili przyzwyczajenia – dodaje sołtys.
Sprawa szybko dotarła do Urzędu Gminy w Przewornie. Na kontrolę przyjechały urzędniczki z ochrony środowiska. Panie sprawdzały, w jakiej odległości nawóz leży od najbliższych domostw.
– Okazało się, że na działce znajduje się pryzma kurzego obornika w odległości 400 metrów od gospodarstw, czyli zgodnie z prawem. Podczas kontroli nie wyczuliśmy żadnych przykrych zapachów. Zobowiązaliśmy właściciela, aby okazał nam dowód zakupu obornika i tu nasze czynności się zakończyły. Sołtys miał na wszystko faktury. Później nie mieliśmy żadnych skarg – tłumaczy Anna Psiurska, kierownik referatu ochrony środowiska w urzędzie gminy.
Prawo ma chronić rolnika
W ostatnich latach dochodziło do wielu podobnych sytuacji, gdzie mieszkańcy (często przyjezdni) skarżą się na rolników. Dotyczy to nie tylko przykrych zapachów, ale psa, który szczeka, lub koguta, który pieje nad ranem. Niedługo ma wejść ustawa „lex rolnik”, która ma zagwarantować farmerom swobodne wykonywanie ich pracy bez obawy o proces z sąsiadami za hałas albo brzydkie zapachy...
PS. Dane niektórych osób zostały zmienione.
Cały artykuł zamieściliśmy w 29 (1314) wydaniu papierowym Słowa Regionu.













































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij