ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Salar de Uyuni – największe solnisko świata i jeden z najbardziej niezwykłych krajobrazów Boliwii

Podążali górskimi szlakami Peru, jechali konno w pomarańczowym piasku południowej Boliwii, przekraczali pieszo granicę peruwiańsko-boliwijską i podziwiali Rio de Janeiro z perspektywy pomnika Jezusa Chrystusa. W połowie sierpnia Michał, Jakub i Dawid po ponad miesiącu spędzonym w Ameryce Południowej postawili stopy na polskiej ziemi, bezpiecznie lądując w Katowicach.

W poprzednim artykule śledziliśmy losy Michała, Jakuba i Dawida – mieszkańców powiatu strzelińskiego – podczas ich podróży po Ameryce Południowej. Ich wyprawa zatrzymała się wówczas w Machu Picchu w Peru, a kolejnym przystankiem miała być Copacabana w Boliwii. Co wydarzyło się później? Jakie emocje i doświadczenia towarzyszyły im podczas kolejnych dni podróży? Który z odwiedzonych krajów zrobił na nich największe wrażenie?

Witajcie w domu. Możemy rozmawiać po polsku? Czy może po takim czasie jedynie hiszpański i portugalski wchodzą w grę?

Michał: Sí, możemy porozmawiać po polsku.

Jakie to uczucie wrócić po takim czasie do domu?

Kuba: Znakomite. Dojechaliśmy do domu, a kiedy się obudziłem, zobaczyłem dookoła skoszone pola. Uświadomiłem sobie, jak wiele w tym czasie mnie ominęło. Do tej pory trudno mi na nowo zaakceptować fakt, że mogę otwierać usta pod prysznicem, bo woda nie jest już zanieczyszczona.

Cofnijmy się do momentu, w którym opuszczaliście Peru i jechaliście w stronę Boliwii. Co się działo dalej? 

Dawid: Boliwia zaskoczyła nas pozytywnie – po długim czasie spędzonym w Peru pokazała nam inny, bardziej sielski obraz Ameryki Południowej.

Kuba: Jest to kraj różnorodny kulturowo i klimatycznie: od surowych klimatów górskich, pustyń solnych i z pomarańczowego piasku, po gęste lasy deszczowe i dżungle. La Paz, stolica kraju, wbrew pozorom jest zróżnicowana etnicznie, bo spotkaliśmy Bośniaka, który odnalazł tam schronienie przed wojną w byłej Jugosławii. Ciekawe jest to, jak wygląda model boliwijskiej rodziny, bo decydującą rolę odgrywają kobiety pracujące – Cholitas, które noszą na plecach charakterystyczny tobołek (aguayo), w który pakują dosłownie wszystko: od produktów na sprzedaż aż po niemowlęta. Dodatkowo dostaliśmy się na tradycyjne zawody w ich zapasach, które nie były standardową konkurencją sportową, tylko manifestem przeciwko patriarchatowi. W pewnym momencie na jednej z zawodniczek wylądował zapełniony śmieciami kosz, a jego zawartość spadła na nas.

Byliście łącznie w pięciu krajach Ameryki Południowej – Peru, Boliwii, Argentynie, Paragwaju i Brazylii. Które państwo jest według was najlepsze, a które najgorsze?

Kuba: Wcześniej byłem w Gwatemali, która podobała mi się najbardziej, ale odnosząc się jedynie do tych pięciu państw, wybrałbym Peru na pierwszym miejscu ze względu na najciekawsze przygody. Na ostatnim miejscu Brazylia – ze względu na poczucie niebezpieczeństwa i dzikość samego kraju.

Michał: Peru albo Boliwia, nie umiem wybrać. W obu krajach czułem się bardzo komfortowo i spędziłem tam świetny czas. Paragwaj i Brazylia na ostatnim miejscu. W Paragwaju brudne ulice, nijakość, a Brazylia przez bezdomność, brud i brak poczucia bezpieczeństwa. Z kolei Argentyna podobała mi się ze względu na podobieństwo do Europy.

Dawid: Osobiście najlepiej wspominam Boliwię i Argentynę. Przeżyliśmy tam bardzo dużo przygód, oba kraje były bardzo bezpieczne i gościnne. Peru zachwyciło mnie pod względem krajobrazu, natomiast Brazylia rozmyła wszystkie moje wyobrażenia o tym kraju, jak wspomniał Michał.

Jak udawało Wam się przekraczać granice między państwami? W których państwach jest to najbardziej stresujące, a w których najmniej?

Dawid: Szokiem kulturowym było dla nas przekraczanie granicy pieszo, łącznie z kontrolą paszportową po dwóch granicznych stronach mostów. Nie mieliśmy z tym żadnych problemów, a ruch na całym kontynencie dla posiadaczy polskiego paszportu jest bezwizowy.

Michał: Granicę argentyńsko-paragwajską przekraczaliśmy z kierowcą samochodu osobowego, który zaproponował nam przejazd na przygranicznym dworcu autobusowym (Posadas). Na przejściu granicznym po stronie argentyńskiej sprawdzali nam paszporty, z kolei po stronie paragwajskiej, popijając yerbę, powiedzieli nam, aby po prostu jechać.

Co powiecie na temat kuchni krajów południowoamerykańskich? Czy któraś z potraw przykuła waszą szczególną uwagę?

Kuba: Świnka morska, larwy i alpaki. Wszystkich tych rzeczy miałem okazję spróbować w Peru.

Jak to smakowało?

Kuba: Jak kurczak.

W jakich miejscach czuliście się najbezpieczniej, a w jakich najmniej bezpiecznie? Czy przytrafiły Wam się sytuacje, w których poczuliście się zagrożeni?

Razem: Argentyna wydawała nam się najbezpieczniejszym krajem. Z kolei w Brazylii niestety zostaliśmy napadnięci z bronią w ręku, i to w samym centrum Rio de Janeiro. Trzech bandytów wysiadło z auta i, wyciągając pistolet, kazali nam oddać telefony. Od razu je oddaliśmy – nie mogliśmy ryzykować swoim życiem, w końcu nigdy nie wiadomo, czy to atrapa, czy prawdziwa broń. Jednak po sprawnej interwencji tamtejszej policji udało się odzyskać dwie z trzech komórek. Niestety, telefonu Kuby nie udało się odzyskać. To stało się tak szybko, że nawet trudno wyrazić jakiekolwiek emocje, ale na pewno zapamiętamy to do końca życia. Co ciekawe, brazylijska policja jest niezwykle przygotowana na takie sytuacje – noszą przy sobie pistolety maszynowe, a od razu po zgłoszeniu kradzieży wsiedli do radiowozu i ruszyli na poszukiwanie sprawców. To pokazuje, że takie sytuacje są tam na porządku dziennym. Po czterech tygodniach w państwach, w których czuliśmy się bezpiecznie, straciliśmy czujność i przeceniliśmy swoją pewność siebie. Okazało się jednak, że Brazylia jest zupełnie innym krajem niż cała reszta, w których przebywaliśmy wcześniej. Najważniejsze, że wróciliśmy cali i zdrowi...

Cały artykuł zamieściliśmy w 35 (1320) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również