Blisko 3000 kilometrów na rowerze, Alpy, włoskie wybrzeże i Palermo – a wszystko po to, aby pomóc pięcioletniemu Oliwierowi. Mieszkaniec Borowa, Arek Nowicki, wyruszył w kolejną niezwykłą podróż. Tym razem swoją rowerową wyprawę połączył ze zbiórką na leczenie i rehabilitację chłopca chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Za nim już Czechy, przed nim najwyższe podjazdy całej trasy i kolejne tysiące kilometrów.
Arek Nowicki wyruszył w wyprawę rowerową do Palermo na Sycylii. Podróż to nie tylko spełnienie kolejnego marzenia mieszkańca Borowa, ale także sposób na niesienie pomocy – przy okazji wyprawy organizuje zbiórkę na leczenie i rehabilitację Oliwiera Kuci, chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
To nie pierwsza tego typu podróż Arka. Rok temu odbył rowerową wyprawę do Rzymu. Przejechał wówczas 1872 kilometry. Tydzień przed wyjazdem na Sycylię zobaczył w sklepie plakat dotyczący zbiórki na leczenie pięcioletniego chłopca. – Oliwiera nie znam osobiście. Pamiętam jego mamę z gimnazjum w Żórawinie, ale znaliśmy się tylko z widzenia – opowiada Arek. – Po powrocie z wyprawy do Rzymu wiedziałem, że kiedyś połączę kolejną wyprawę ze zbiórką charytatywną. Plakat zobaczyłem przypadkiem w sklepie w Borowie i zdecydowałem, że zrobię to podczas tej podróży. Jest jeszcze coś. Osiem lat temu straciłem młodszego brata. Miał tylko sześć miesięcy. Urodził się z poważną wadą płuc. Zrobiono wszystko, co było możliwe, ale nie udało się go uratować. Od tamtej pory jeszcze mocniej doceniam to, co dla wielu z nas jest oczywiste – zdrowie, czas i możliwość patrzenia w przyszłość, dlatego chciałbym, żeby Oliwier miał tej przyszłości jak najwięcej. Jeśli jakkolwiek mogę mu pomóc, to to zrobię – podkreśla nasz rozmówca.
Arek w podróży jest od ponad tygodnia. Łącznie ma do pokonania blisko 3000 kilometrów i 32 000 metrów przewyższeń. Przejechał już przez Czechy, a obecnie znajduje się w Austrii. We wtorek lub środę (1-2 września) planuje przejechać granicę z Włochami, jednak wcześniej musi pokonać Przełęcz Hochtor – to najwyższy punkt słynnej alpejskiej drogi widokowej Grossglockner Hochalpenstrasse w Austrii, położony na wysokości 2504 m n.p.m. Sam podjazd ma około 25 km długości i około 8% nachylenia. To też najwyższy punkt całej wyprawy mieszkańca Borowa, który w drodze planuje być 25 dni.
Arek na bieżąco relacjonuje wyprawę na swoim profilu na Facebooku. – Na razie podróż przebiega bez większych problemów. Czterodniowa jazda przez Czechy była jednak dość monotonna. Dużo pagórków i podjazdów, mało pięknych widoków. Za to kilka ładnych miast: Pardubice, czeskie Budziejowice czy Krumlov – opowiada Arek. W Austrii zatrzymał się nad jeziorem Attersee i po raz pierwszy zobaczył Alpy. Po pokonaniu Przełęczy Hochtor czeka go podróż przez Włochy – Wenecję, Bolonię, Florencję, Sienę, Neapol, Wezuwiusz , Wybrzeże Amalfi i Kalabrię. Ostatnim etapem podróży jest przepłynięcie promem na Sycylię. Na metę swojej wyprawy wybrał katedrę w Palermo. – Mam czas, żeby dojechać mniej więcej do 27 września, później powrót samolotem, a nigdy wcześniej nawet nim nie leciałem. Zamierzam spędzić też jeden dzień bez jazdy w Wenecji i być może na Wybrzeżu Amalfi za Neapolem, żeby głowa i nogi odpoczęły od jazdy – podkreśla Arek.
Oliwier, dla którego zbiórkę zorganizował Arek, jest podopiecznym Fundacji Siepomaga. Zbiórkę można wesprzeć, wpisując w wyszukiwarkę: https://www.siepomaga.pl/3000-km-do-palermo-dla-oliwiera. Do tej pory zebrano już prawie 7 tys. zł. „Nie wiem, ile osób zobaczy ten post. Nie wiem, ile uda się zebrać, ale wiem, że jeśli wiele osób zrobi choć mały krok, możemy razem zrobić coś naprawdę dobrego” – pisał w mediach społecznościowych Arek. Zachęcamy naszych Czytelników do włączenia się w akcję mieszkańca Borowa i wsparcia leczenia pięcioletniego Oliwiera.




















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij