Wielu z nas, seniorów, poczuwa się do szczególnej roli, jaką jest bycie strażnikiem pamięci. Często taką rolę przyjmujemy pytani przez młodsze pokolenie o to „jak dawniej było…”
Przywołam choćby swój ostatni tekst w tej rubryce o roli dziadków w rodzinie.
Przywołam też wcześniejszy, autorstwa innej zacnej seniorki, byłej wicestarosty strzelińskiej, pani Jadwigi Szmigielskiej, która z łamów „Słowa Regionu” apelowała o przeciwstawianie się agresji, zwłaszcza w przestrzeni publicznej.
I oto spotkaliśmy się z wielce niepokojącą sytuacją i niegodnym zachowaniem radnego na naszym terenie.
Od lat jako nauczycielka czy radna brałam udział w wielu państwowych uroczystościach. Wynikało to również z faktu, że jako uczennica nieocenionej śp. dr Ireny Czachorowskiej doceniam to, co nazywamy pamięcią czy polityką historyczną.
Łatwo zauważyć, że polityka historyczna jest też bliska pani Dorocie Pawnuk. Nie tylko jest ona obecna w miejscach pamięci i na Mszach św. w kościołach. Wiele uroczystości wspiera organizacyjnie i… finansowo. Widziałam, że ze szczególnym szacunkiem odnosi się do byłych żołnierzy różnych formacji. Zna ich życiorysy i ich rodziny. Serdecznie z nimi rozmawia. Poświęca na te wydarzenia swój wolny sobotnio-niedzielny czas.
Jako córka żołnierza, który wojnę przeżył cudem (od Sum aż do Berlina, przez Wał Pomorski), a jednocześnie córka Sybiraczki obserwowałam, jak dla moich rodziców i towarzyszy ich niedoli te wszystkie uroczystości i obecność, bezpośredni kontakt z Panią Burmistrz i z innymi przedstawicielami władzy, były istotne. Pokolenie wojenne odczytywało to jako znak szacunku, co było szczególnie ważne dla tych, którymi poniewierała historia i… wrogowie Ojczyzny.
Z tym większym zdumieniem odebrałam słowny atak pana Aleksandra Skorupskiego w czasie sesji Rady Powiatu na Panią Burmistrz Strzelina. Atak nieuzasadniony i nie na miejscu. Jako osoba odpowiedzialna za organizację przed paru laty akcji protestacyjnej przed szpitalem przy ul. Borowskiej we Wrocławiu wiem, jakimi restrykcyjnymi przepisami obwarowane są zgromadzenia.
Bardzo też niepokoi mnie zaistniały precedens świętowania w różnych miejscach w (małym) mieście ważnych rocznic.
Mało kwestii dzieli nas, Polaków? Jeszcze mają nas dzielić pomniki pamięci?












































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij