Opieka zdrowotna w powiecie strzelińskim opiera się na kilku uzupełniających się filarach: podstawowej opiece zdrowotnej, poradniach specjalistycznych, pogotowiu ratunkowym oraz filii szpitala z ul. Borowskiej we Wrocławiu. O tym, jak ten system funkcjonuje w praktyce, jakie są jego mocne strony i gdzie wciąż brakuje rozwiązań, mówi Norbert Raba, dyrektor Publicznego Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Strzelinie.
Jak jest u nas zorganizowana podstawowa opieka zdrowotna?
– Podstawą systemu jest lekarz rodzinny (pierwszego kontaktu). W powiecie strzelińskim funkcjonują zarówno publiczne placówki POZ, m.in. w Prusach, Przewornie i Strzelinie, jak i niepubliczne – w Borowie, Wiązowie oraz również w Strzelinie. Wszystkie te podmioty mają podpisane umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Dla pacjenta ten podział ma jakiekolwiek znaczenie?
– Nie. Z punktu widzenia pacjenta nie ma żadnej różnicy. Jeżeli jest ubezpieczony i placówka ma kontrakt z NFZ, świadczenia są realizowane na tych samych zasadach i są bezpłatne.
Czego nie ma w podstawowej opiece zdrowotnej?
– Lekarze rodzinni (pierwszego kontaktu) mają bardzo szeroki zakres działań w profilaktyce i leczeniu podstawowych schorzeń, ale nie są specjalistami w każdej dziedzinie. Nie mogą więc zlecać wszystkich badań, takich jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny. To jest domena opieki specjalistycznej.
I tu pojawia się rola lekarzy specjalistów...
– Dokładnie. Przykładem jest PZLA. Oprócz podstawowej opieki zdrowotnej, prowadzimy szeroki wachlarz poradni specjalistycznych. To osobny kontrakt z NFZ, inni lekarze i zupełnie inny zakres usług.
Te usługi są dla pacjentów nadal darmowe?
– Tak. Wszystkie świadczenia realizowane w ramach kontraktu z NFZ są bezpłatne. Płaci za nie NFZ, nie pacjent.
Czy pacjenci spoza swojego miejsca zamieszkania mogą korzystać z innych poradni specjalistycznych?
– Oczywiście. W PZLA obsługujemy pacjentów z całego powiatu strzelińskiego. Jeżeli ktoś ma skierowanie z Borowa, Wiązowa, Prus czy Przeworna i mieszka blisko naszej przychodni, staramy się elastycznie reagować. Zdarza się, że w przypadku zwolnienia jakiegoś terminu dzwonimy w pierwszej kolejności do pacjentów z okolicy, a nie do osób przyjeżdżających z dalszych miejscowości.
Cały wywiad zamieściliśmy w 5 (1290) wydaniu papierowym Słowa Regionu.







































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij