W lesie niedaleko leśniczówki w Gościęcicach dzieje się coś, czego ludzkie oko nie widzi, ale widzą to kosmiczne przyrządy. Na drzewach i przy nich pracują niewielkie urządzenia, które łączą się z przelatującymi nad nimi satelitami. To nie scenariusz filmu, lecz nowoczesne badania, które dzięki mieszkańcowi Gęsińca, profesorowi Kazimierzowi Bęckowi, prowadzone są właśnie tutaj.
Lasy nie są tylko zbiorem drzew – to skomplikowane ekosystemy, które reagują na zmiany klimatu, susze, choroby czy działalność człowieka. Naukowcy starają się dziś zrozumieć te procesy dużo dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. Temu właśnie służy międzynarodowy projekt „Zrównoważone użytkowanie i inteligentne zarządzanie lasami” – SILVA NYMPHA, realizowany m.in. przez Politechnikę Wrocławską we współpracy z przedsiębiorstwem informatycznym TAXUS IT Sp. z o.o. z Warszawy oraz Instytutem Badawczym Leśnictwa, a także partnerami z Turcji. – To projekt bilateralny, polsko-turecki. Każdy z tych krajów ma inne problemy – u nas są to głównie susze i szkodniki, w Turcji pożary lasów. Chcieliśmy te doświadczenia połączyć – wyjaśnia współtwórca projektu prof. Kazimierz Bęcek.
Prof. Kazimierz Bęcek nie jest przypadkową osobą w tym projekcie. Urodził się i mieszka w gminie Strzelin. Z wykształcenia jest geodetą, od lat specjalizuje się w teledetekcji, czyli obserwacji Ziemi z wykorzystaniem technologii satelitarnych. Przez ponad dekadę pracował na Uniwersytecie w Brunei Darussalam, gdzie badał pierwotne lasy tropikalne. To właśnie tam zetknął się z problemem, który zmienił kierunek jego badań. – W tamtym regionie niemal cały czas jest zachmurzenie, więc klasyczne zdjęcia satelitarne niewiele pokazują. Dlatego zacząłem zajmować się teledetekcją mikrofalową, która pozwala „zajrzeć” przez chmury – opowiada.
W trakcie tych badań zauważył niepokojące zjawisko – lasy zaczęły stawać się „bardziej przeźroczyste” dla sygnałów mikrofalowych. – To może oznaczać spadek aktywności fotosyntezy i początek procesu, który nazywamy vegetation collapse – załamania wegetacji – tłumaczy profesor. Dziś swoje doświadczenia wykorzystuje w Polsce. Na Politechnice Wrocławskiej jest profesorem w dwóch dziedzinach, co jest rzadkością, a jego badania łączą nowoczesne technologie z obserwacją środowiska naturalnego.
Dane z kosmosu i spod ziemi
Jednym z dwóch obszarów badanych w Polsce jest kompleks leśny w Gościęcicach, położony na terenie chronionym Natura 2000. Nadleśnictwo Henryków reprezentowane przez nadleśniczego Michała Karolczaka oraz leśniczego Leśnictwa Gościęcice Wojciecha Dwojaka udostępniło fragmenty lasów pod prowadzenie bezinwazyjnych badań przy pomocy zainstalowanych czujników. Jak podkreśla Wojciech Dwojak, to dla tutejszych leśników duże wyróżnienie. – Mamy w Polsce tylko dwa takie obiekty badawcze, więc dla nas to zaszczyt, że właśnie tutaj są one prowadzone – mówi.
Cały projekt opiera się na połączeniu różnych technologii i źródeł informacji. – Chcieliśmy zebrać dane z dronów i z sensorów w lesie, które są gromadzone w jednej spójnej bazie. Dopiero wtedy możemy dokładnie zrozumieć, co dzieje się w badanym lesie – tłumaczy prof. Bęcek. Oprócz obserwacji satelitarnych wykorzystuje się także bardzo dokładne zdjęcia lotnicze, które pozwalają analizować nawet pojedyncze drzewa. Z kolei satelity, m.in. programu Copernicus, umożliwiają śledzenie zmian w skali całych regionów. Uzupełnieniem są dane laserowe (LiDAR), dzięki którym powstają trójwymiarowe modele lasu.
Szczególnie ważną rolę odgrywają czujniki instalowane bezpośrednio w lesie. Mierzą one temperaturę powietrza i gleby, wilgotność gleby, ilość światła docierającego do dna lasu, a także opady, wiatr i inne parametry pogodowe. Dodatkowo działają stacje meteorologiczne, a dendrometry pozwalają śledzić przyrost drzew. – Odczyty mamy co 20 minut i trafiają one do chmury. Każdy może je sprawdzić – to warunek finansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – zaznacza naukowiec. Dzięki temu badacze mogą obserwować życie lasu niemal na bieżąco. Szczególnie interesujące są dendrometry, czyli niewielkie urządzenia zakładane na pnie drzew. – To taka opaska na drzewie, która mierzy, jak zmienia się jego średnica. Widzimy dokładnie, jak drzewo rośnie i reaguje na warunki – dopowiada leśniczy. Jak się okazuje, nowoczesne czujniki mogą ulec zniszczeniu, ale – co ciekawe – nie zawsze przez ludzi. – W Daleszycach dwa dendrometry zostały zniszczone przez dzięcioły, które zrobiły dziury w kopułkach czujników – opowiada z lekkim uśmiechem profesor.
Cały artykuł zamieściliśmy w 12 (1297) wydaniu papierowym Słowa Regionu.








































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij