Wzruszają Was świąteczne zwyczaje? Kochacie ten czas, w którym świat na chwilę przystaje i cieszy się maleńką Dzieciną? Uwielbiacie słuchać świątecznych historii? Poznajcie tę...
Święta kocham od zawsze. Uwielbiam te wszystkie przekazywane z pokolenia w pokolenie rzeczy, które sprawiają, że czujemy się częścią czegoś większego. Z panem Tomkiem Rudnickim znam się już bardzo długo, bo śpiewał w zespole ludowym Ślężanki, ale o tym, że ma tak piękne zwyczaje świąteczne powiedział mi jego zięć, Piotr, który zachwycił się nimi od pierwszej wspólnej Wigilii. Zadzwoniłam do pana Tomka i sami zobaczcie, jak piękna tradycja była u niego w domu.
Panie Tomku, i jak to u Was było?
- Posłuchaj. Choinkę u nas w domu ubierało się po obiedzie, a właściwie w takiej porze, bo obiadu nie było – obowiązywał post aż do wieczora. Kiedy zaświeciła pierwsza gwiazdka, na stole już stało dwanaście dań przygotowanych przez mamę: była kutia, ugotowana fasola, kompot z suszu, kluski z makiem – klusek u nas już nie ma, barszcz, uszka, pierogi z kapustą itd. Wszytko to na białym obrusie, pod którym było sianko.
To tak jak teraz w większości domów. Było coś innego jeszcze?
- Do domu przynosił ojciec snop siana związany powrósłem ze słomy – Dziada.
Co to jest powrósło?
- To tak skręcone specjalnie słoma lub siano.
Nauczy mnie Pan kiedyś jak się to robi?
- Nauczę Cię. Dziada stawiało się w kącie koło choinki. Pod stołem też było siano związane powrósłem z siana tym razem. Ojciec jak wchodził do domu to mówił:
„Dziś jest Chrystus narodzony
całemu światu ogłoszony.
Świat się weseli, niebo triumfuje,
gdy panna Maryja Dzieciątko piastuje.
Piastuje, piastuje Jezusa małego
dla zbawienia naszego.
Aby ta Dziecina pobłogosławiła
w szczęściu i zdrowiu
niebu i Koronie,
komu życzę i tym winszuje.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Korona to Ojczyzna oczywiście. I to mówienie się u nas zachowało.
Co było potem?
- Potem klękaliśmy i się modliliśmy. Ojciec łamał opłatek na tyle części, ile nas było i składaliśmy sobie życzenia. Każdy przy stole musiał zjeść ząbek czosnku – na zdrowie. Tak robimy do dziś.
Były jeszcze jakieś inne zwyczaje?
- Pamiętam jak moja siostra Maria była jeszcze panienką. Po kolacji pozbierała wszystkie łyżki. Wyszła przed dom i nimi dzwoniła. I się mówiło, że z której strony usłyszy szczekanie psa z tej strony przyjdzie do niej narzeczony.
To w tym roku tak zrobię (śmiech). A proszę mi powiedzieć, skąd pochodzili Pana rodzice, bo że z Kresów to wiem.
- Zrób i daj znać (śmiech). Pochodzili ze wsi Drohomirczany koło Stanisławowa. Ja się tam urodziłem. To stamtąd te wszystkie zwyczaje.
Panu Tomkowi bardzo dziękuje za to, że podzielił się z nami świąteczną historią swojej rodziny. Ale chyba jeszcze piękniejsze jest dla mnie to, że nauczył swoje dzieci i wnuki kochać tę tradycję. Jakoś tak ciepło mi na sercu z myślą, że będą o niej wiedzieć ci, którzy przyjdą po nas. Jeśli szkoda Wam, że już klusek z makiem się u pana Tomka nie robi – zajrzyjcie do kroniki kulinarnej – tam znajdziecie przepis na nie z troszkę innych stron. A w ten szczególny czas życzę sobie i Wam, żeby wszystkie zwyczaje i tradycje prowadziły nas do tej maleńkiej Miłości, która ponad dwa tysiące lat temu narodziła się w stajence i przyniosła światu największy dar – zbawienie.




























































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij