Sprzedał wszystko, sam został bez śniadania
Choć od kilkunastu lat jej drzwi są zamknięte na głucho, starsi mieszkańcy Prus i okolicznych miejscowości do dziś wspominają zapach świeżo upieczonej chałki i chleba pana Gralikowskiego. To nie była zwykła piekarnia - to opowieść o pasji, bezkonkurencyjnym smaku i wielkim sercu człowieka, który swoim klientom potrafił oddać nawet własne śniadanie.



1 komentarzy







































































