ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Pan Jan Bojczuk (z prawej) obdarowywał mieszkańców jabłkami i słodyczami
W dzisiejszych czasach akcje mikołajkowe to często element marketingu wielkich sieci handlowych. Jednak przy rondzie w Strzelinie co roku dzieje się coś zupełnie innego. Pan Jan Bojczuk z Dankowic udowadnia, że prawdziwa magia świąt płynie z bezinteresownej inicjatywy. Od lat, na własną rękę i z potrzeby serca, zamienia swoje stanowisko pracy w centrum świątecznej radości.
Dla wielu mieszkańców Strzelina to miejsce jest już symbolem nadchodzących świąt. Tuż obok lokalnego warzywniaka przy strzelińskim rondzie pan Jan od 14 lat oferuje świeże karpie z hodowli w Henrykowie. Jednak jest jeden wyjątkowy dzień w roku, na który czekają wszystkie dzieci - 6 grudnia. To właśnie wtedy, zamiast standardowego stroju sprzedawcy, pan Jan przywdziewa czerwoną czapkę i płaszcz, wcielając się w rolę, która przynosi tyle samo radości jemu, co jego klientom.
Inicjatywa, która stała się tradycją To, co wyróżnia akcję pana Jana, to fakt, że jest to jego całkowicie oddolna, dobrowolna inicjatywa. Nikt go nie sponsoruje, nikt tego od niego nie wymaga. Pan Jan co roku sam przygotowuje zapas dorodnych jabłek i słodyczy, by 6 grudnia rozdawać je napotkanym dzieciom oraz swoim klientom.
 

Zmiana planów, cel ten sam

Zazwyczaj pan Jan traktuje swoją misję bardzo mobilnie. W poprzednich latach z workiem pełnym prezentów ruszał w miasto, odwiedzając lokalne przedsiębiorstwa, sklepy, a nawet urzędy gmin i powiatu, aby wywołać uśmiech na twarzach pracowników.
W tym roku, ze względu na to, że mikołajki wypadły w sobotę, urzędy były zamknięte. Pan Jan nie zrezygnował jednak ze swojej misji. Postanowił skupić całą swoją energię na jednym miejscu - stacjonował przy rondzie, tuż obok warzywniaka prowadzonego przez jego syna. Dzięki temu każdy, kto przyszedł po świeżego karpia lub po prostu przechodził obok, mógł poczuć tę niezwykłą atmosferę i otrzymać upominek.
W szczycie przedświątecznego sezonu handlowego, znajduje on czas i energię, aby bezinteresownie obdarowywać innych. Co więcej, dba o portfele mieszkańców. Jak się dowiedzieliśmy, cena karpia pozostała taka sama jak w zeszłym roku. Ta inicjatywa to dowód na to, że Mikołajem może być każdy z nas. Wystarczy chęć, odrobina zaangażowania i serce otwarte na drugiego człowieka.
Artykuł zamieściliśmy w 47 (1284) wydaniu papierowym Słowa Regionu.



UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


spajker ,
hm.... karp to ryba mulista i droga. pan dobroczyńca rozdawał za darmo jabłka czyli owoc o cenie kartofli przypadkowo obok sklepu z karpiem swojego syna. nie tak na co dzień ale w wyjątkowej dacie. pani kandydatka na burmistrę za darmo rozdawała cukierki ubrana w strój mikołaja i od 15 lat zarabia 200 000 rocznie. idę do kibla. ze wzruszenia zwieracze mi puszczają. pan marszałek o wyglądzie wkładki mięsnej do garnituru dał czek na2 tys na rzecz szkoły a zarabia od 20 lat 200 000 rocznie. dal jałmużnę publicznie przed kamerami aby wszyscy widzieli jego hojność. poza kamerami nie dał nawet 2 zeta
0

Przeczytaj również