We wtorek, 7 lipca, 22-letni mieszkańcy powiatu strzelińskiego – Dawid Zaród i Michał Kłosowski wyruszyli w 56-godzinną podróż do Peru. Na miejscu czekał na nich kolega, Jakub Ożóg, który przybył z Gwatemali, po tym jak wcześniej sam zwiedzał ten kraj. Podróż samolotem obejmowała sześć etapów – z Wrocławia przez Barcelonę, Madryt, Meksyk i Limę aż do Cuzco.
Cel wyprawy? W pięć tygodni zwiedzić jak najwięcej państw oraz jak najlepiej poznać kulturę, obyczaje i tradycje każdego z nich, przemieszczając się autobusami, pociągami, a nawet autostopem. Podróż wiedzie przez Peru, Boliwię, Paragwaj i Argentynę, a zakończy się w brazylijskim Rio de Janeiro.
Nasi podróżnicy przez niemal tydzień mieszkali i przemieszczali się po Andach – największym łańcuchu górskim Ameryki Południowej. Każdego dnia wchodzili coraz wyżej, docierając aż do wysokości 4630 m n.p.m. na przełęczy Salkantay Pass! W jednym ze schronisk, wraz z tubylcami i innymi podróżnikami, obejrzeli mecz półfinału Mistrzostw Świata w piłce nożnej pomiędzy Anglią a Argentyną. Wszyscy solidarnie kibicowali drużynie z Argentyny, która awansowała do finału, zwyciężając 2:1, co przełożyło się na późniejsze, wspólne świętowanie.
Pomimo przebywania na drugim końcu świata, młodzi turyści nie zapomnieli, skąd pochodzą. 19 lipca zdobyli legendarne Machu Picchu i uwiecznili ten moment zdjęciem, na którym trzymają flagę Polski oraz... Gminy Strzelin! Od chwili wyjścia w góry 15 lipca do zwieńczenia drogi na Machu Picchu minęły cztery dni, a chłopaki zdołali przejść w tym czasie aż 80 kilometrów.
Co o samej wyprawie myślą jej uczestnicy? - Przede wszystkim jesteśmy zachwyceni naturą, a konkretniej wysokością i jednością pasm górskich, które są połączone z dżunglą - opowiada Michał. - Zauważamy też sporą różnicę w jakości snu na terenach wysokogórskich w porównaniu do nizin - dodaje. Jak sami wspominają, nie mieli problemu z przestawieniem się na nowy klimat i strefę czasową, natomiast o wiele trudniej zasypia się na wysokości kilku tysięcy metrów. - Jeśli chodzi o lokalną społeczność, jest ona bardzo dobrze nastawiona do turystów. Od czasu do czasu trafiali się tzw. naciągacze, ale w zdecydowanej większości Peruwiańczycy okazywali pomoc i sympatię - wspominają Jakub i Dawid.
Cały artykuł zamieściliśmy w 30 (1315) wydaniu Słowa Regionu.


































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij